Likwidacja kolaboranta kryptonim "Wrzód"
Strzyżów 25 lipca 2010


Jest dzień targowy. Wzdłuż ulicy stoi handlująca ludność wiejska i miejska. Na straganach widać m.in.: kapustę, marchewkę, orzechy włoskie, jabłka. Trwa handel wymienny. Na środku ulicy bawią się dzieci. Przez ulicę przetacza się wóz drabiniasty. W pewnym momencie zauważamy czterech młodych mężczyzn, którzy wchodzą parami i co jakiś czas patrzą w dół ulicy, jakby na kogoś czekając. W pewnym momencie jeden z tych młodych ludzi zdejmuje czapkę i otrzepuje nią spodnie. To znak, że zbliża się oczekiwana osoba. Pojawia się grupka idących z dworca ludzi, spośród których wyróżnia się mundur policjanta. To Bialik. Idzie, trzymając w ręku zwiniętą gazetę. W pewnym momencie podchodzi do niego dwóch młodych mężczyzn, którzy proszą go o ogień. Policjant zatrzymuje się, przekłada gazetę do lewej ręki, a prawą sięga do kieszeni munduru. W tym czasie jeden z mężczyzn wyciąga pistolet i strzela do policjanta, który pada na ziemię. Zamachowiec oddaje jeszcze dwa strzały. Na ulicy podnosi się krzyk kobiet, ludzie uciekają we wszystkich kierunkach. Nagle słychać okrzyk: "HALT, HALT". To niemiecki oficer, starając się wyciągnąć broń z kabury, zaczyna biec za młodymi ludźmi. Musi jednak się poddać, gdyż obstawa zamachowców trzyma go już na muszce pistoletów. Mężczyźni wycofują się z uliczki i znikają za kamienicami. Ulica pomału pustoszeje. Odchodzi także Niemiec. Na ulicy zostaje tylko trup policjanta.


Szczegółowych informacji dotyczących tego autentycznego wydarzenia z 1943 roku dostarczył Pan Piotr Szopa pracownik IPN Oddział w Rzeszowie. Historyk, studiując dzieje Armii Krajowej w Strzyżowskiem, dotarł do dokumentów wywiadu Armii Krajowej. Według ich danych jedną z osób, która w czasie okupacji hitlerowskiej szczególnie gnębiła ludność cywilną był funkcjonariusz policji granatowej o nazwisku Bialik. Ponadto oficerowie wywiadu AK ustalili, że był on sprawcą śmierci kilku osób, w tym m.in.: żołnierza Batalionów Chłopskich Tepera z Zaborowa oraz jednej osoby z Żarnowej. Powyższe informacje spowodowały, iż znalazł się on na liście zdrajców narodu polskiego przeznaczonych do likwidacji, a jego czyny zostały poddane śledztwu. Najprawdopodobniej w pierwszej połowie 1943 r. zapadł wyrok Sądu Specjalnego w sprawie Bialika, jednak jego likwidacja nastąpiła dopiero w sierpniu lub wrześniu 1943 r. w ramach operacji "Wrzód". W wyznaczonym dniu w Strzyżowie likwidacyjna bojówka (najprawdopodobniej z placówki czudeckiej, gdyż w konspiracji obowiązywała zasada, aby nie uczestniczyć w akcjach na własnym terenie) czekała na wracającego ze stacji kolejowej Bialika. Na wysokości ochronki podeszło do niego dwóch mężczyzn, a jeden z nich poprosił go o ogień do papierosa. Kiedy Bialik zaczął szukać zapałek, drugi z mężczyzn strzelił mu prosto w twarz. Z reguły przed samą likwidacją skazanemu starano się odczytać wyrok, jednakże nie był to warunek konieczny, gdyż - tak jak to było w tym przypadku - okoliczności temu nie sprzyjały, a ponadto likwidowany był uzbrojony. Wśród osób zmierzających w tym czasie w kierunku Rynku w Strzyżowie był oficer Luftwaffe, który widząc, co się stało, zaczął gonić sprawców egzekucji. Jednak ubezpieczenie bojówki ostudziło jego zapał. Po wykonaniu zadania bojówka oddaliła się w kierunku Ratośniówek.







Zobacz fotogalerię z rekonstrukcji:



Zdjęcia: Łukasz Kisielica







Zdjęcia: Mirosław Majka







Zdjęcia: Piotr Wróbel






<<< powrót