Aresztowanie "Konia" / Odbicie więźniów z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa
Strzyżów 31 lipca 2011


Wkraczająca na ziemie II RP Armia Czerwona niosła ze sobą namiestników nowej władzy - komunistów - zdrajców narodu polskiego.

Armia Krajowa - próbująca wcześniej znaleźć nić porozumienia z komunistami była podstępnie rozbrajana przez Armię Czerwoną, a jej członkowie siłą wcielani do I AWP, wysyłani do sowieckich łagrów lub mordowani. NSZ jako jedyna formacja słusznie od początku przewidziała następstwa wejścia do kraju komunistów i z marszu podjęła się likwidacji zdrajców z PPR, GL i AL.

Po zakończeniu działań wojennych na frontach II wojny światowej walka w Polsce nie ucichła. Nowy aparat władzy komunistycznej przyniesiony na sowieckich bagnetach, wykształcony w szkołach NKWD przystąpił do bezwzględnej rozprawy z tymi, którzy przez całą okupację wiernie służyli Rzeczpospolitej i płacili wysoką daninę krwi. Terror objął wszystkich członków AK, NSZ, a także BCH oraz ludność cywilną pomagającą "chłopakom z lasu".

Ścigani jak zwierzęta, mordowani, katowani, wsadzani do więzień znów zeszli do podziemia, aby walczyć. Początkowo z nadzieją, że jeszcze wróci Wolna Polska, potem już tylko... o życie.

W Strzyżowie w nocy 4 kwietnia 1945 r. żołnierze AK (ze Strzyżowa: Jan Pasek ps. "Sport", Kazimierz Koczela ps. "Atut", Jerzy Gocek ps. "Longin", Bronisław Kołodziej ps. "Klinga", Bronisław Garduła ps. "Postrach", z Godowej: Bronisław Wilusz ps. "Ząbek", Jan Moskal ps. "Szwaniser", Jan Gomółka ps. "Wilnem", Franciszek Moskal ps. "Mocarz", Wojciech Wnęk ps. "Klarnet") pod dowództwem Stanisława Markowicza ps. "Koń" otoczyli dom I sekretarza PPR w Strzyżowie Jana Ziobro. Po wtargnięciu do środka wyprowadzili go, a następnie na moście k. dworu Filipowiczów (przy ul. Modrzewiowej) zastrzelili.
Już 17 kwietnia ekspedycja milicji w sile ok. 20 funkcjonariuszy zaatakowała odbywające się w Godowej wesele, na którym było wielu żołnierzy AK. W czasie walk zginęli Stanisław Kiczek i 12-letnia Genowefa Ziobro. Aresztowano wielu uczestników wesela. Kiedy milicja i prawdopodobnie funkcjonariusze UB wracali ponownie do Godowej celem dalszych aresztowań zostali ostrzelani. Na pomoc walczącym w Godowej żołnierzom AK przyszli m.in. Stanisław Markowicz ps. "Koń" ze swoim oddziałem oraz Stanisław Mikulski ps. "Żmija" i ostatni dowódca placówki AK w Strzyżowie Józef Lubelski ps. "Fez". Walka z milicją trwała kilka godzin, po czym milicjanci zmuszeni zostali do wycofania się z Godowej.
Organa bezpieczeństwa szybko ustaliły jaką rolę w konspiracji miał Stanisław Markowicz i 21 kwietnia próbowali go aresztować w prowadzonym przez niego sklepie. Kiedy zobaczył milicjantów wyciągnął z lady sklepowej broń i zaczął się ostrzeliwać, jednakże został trafiony. Ranny został także jeden z milicjantów. Rannego, ale przytomnego Markowicza odtransportowano na posterunek. Tam został pobity do tego stopnia, że po półtora godzinie zmarł. Natychmiast po odwiezieniu go na posterunek podjęto próbę odbicia go, jednak przybyli w szybkim tempie do Strzyżowa żołnierze AK dowiedzieli się, że już nie żyje. Akcje odwołano.

W Puławach 24 kwietnia 1945 r. por. Mariana Bernaciaka ps. "Orlik" zarządził zbiórkę oddziału Armii Krajowej. Na zbiórce dowódca zapytał kto na ochotnika przystąpi do bardzo niebezpiecznej akcji. Wystąpili wszyscy. "Orlik" wybrał 40 ochotników, a patrol zatrzymał na trasie dwie ciężarówki typu Studebacker. Sowieckich kierowców zamknięto w pobliskiej stodole zostawiając im zapas spirytusu.
Oddział por. "Orlika" pozorując grupę operacyjną KBW przyjechał pod budynek UB dwoma zdobytymi samochodami celem przekazania do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego sześciu rzekomo aresztowanych żołnierzy podziemia. Korzystając z zaskoczenia oddział wdarł się do budynku UB, częściowo go opanował i uwolnił z aresztu mieszczącego się w piwnicach kilkudziesięciu więźniów, głównie członków organizacji konspiracyjnych.
Mimo obecności w mieście ok. 3-tysięcznego garnizonu złożonego z żołnierzy sowieckich i LWP, po ok. trzydziestu minutach walki oddział wykonał zamierzony cel akcji i wycofał się z miasta tracąc jednego zabitego i jednego ciężko rannego, który następnego dnia zmarł. Straty UB i MO wyniosły siedmiu poległych i kilku rannych.

Była to jedna z najlepiej zorganizowanych i wykonanych akcji podziemia poakowskiego w skali kraju.

Obie te akcje ukazywały jedno - ogromną aktywność podziemia niepodległościowego w powojennej Polsce. Gdyby nie obecność wojsk Armii Radzieckiej, tzw. władza ludowa nie miałaby najmniejszych szans na przetrwanie. Tylko terror, mordy polityczne, fałszerstwa wyborów mogły dać komunistom władzę. Sięgnęli właśnie po te środki, a podziemie niepodległościowe zmuszone zostało do przejścia do defensywy i walki wyłącznie o przeżycie, lecz POZOSTALI WIERNI DO KOŃCA…!




Zobacz filmy z rekonstrukcji:

Aresztowanie "Konia"
Odbicie więźniów z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa





Zobacz fotogalerię:



Zdjęcia: Łukasz Kisielica






Zobacz inne fotorelacje:

Instytut Pamięci Narodowej
Zdjęcia Angeliki
Dom Kultury "Sokół"


<<< powrót